..Sklep..

home Artyści Publikacje Dystrybucja Informacje Kontakt Netlabel Linki

 

 

 

Karsten Hamre -"Through the Eyes of a Stranger"

35 zł wyprzedane

Karsten Hamre - Through the eyes of a stranger

”Każdy cień zachowa w sobie głęboki pocałunek delikatności…”

 

I           Po raz ostatni zapaliłem świece, wiedziałem, że kiedyś będę musiał ich użyć. Nawet one milczały nie chcąc szepnąć do swojego bohatera.  Chciał aby były ludźmi, chciał bardzo po ludzku uderzyć, a potem jak gdyby nigdy nic zasypać deszczem powitań. W dwuznacznej treści swojej elegii zawołał ! nie ekscytując się przy tym wcale.

Mimo, że krzyczał, było w tym przekazie coś subtelnego, to tak jakby człowiek o twardych i chropowatych dłoniach podrzucał i wypuszczał do lotu gołębia.

II          Czerń jest głęboka i każdy to potwierdzi. Nie miałeś nawet siły na odnalezienie tylu radosnych momentów, chociaż brałeś w nich udział, wiedziałeś. Mówiła: to było twoje życie, oglądałeś ten pasaż niemych wspomnień po sobie  i o sobie. Jeszcze wczoraj mówiłeś mi, że nim skończy się lato spotkamy się, że będę musiał tworzyć i naprawiać jakieś rzeczy po to, aby właśnie z Tobą spędzić ten czas. Będziemy jedli i pili, trochę bez wyrazu jak papierowe białe niby ludziki jedzą niby-jedzenie z papieru.

To jest nasz czas i teraz my mówimy sobie o czymś tam zupełnie bez emocji, zabijając niczym (nie) Ciebie. To trochę jest nasz żal, wymyślonych n..i…coś…tam itd.

III         Teraz przysiadł się do mojego stolika nie pytając o miejsce, wiedział pewnie. Wziął ostatni łyk gorącej kawy, zgasił dopiero co rozpoczętego jeszcze całego papierosa i jakby chciał poderwać się do lotu oznajmił: I tak się właśnie kończy świat, mój przyjacielu. To znaczy jak?, zapytałem widząc to samo, czyli ludzi coś noszących, jedzących i pijących. Na ulicy świeciło nawet ciepłe, jesienne słońce, a dzień zdawał się nie kończyć.

IV         Jest tu, teraz o dziewiętnastej pięćdziesiąt pięć ciężko i Nie wiem ile jeszcze wytrzymam. Czuję powoli, jakbym tracił ciepło, z siedmiu świec zostało mi tylko trzy czwarte ostatniej. Boje się, że za chwilę nie będę miał czym oświetlać tu tego pomieszczenia, poza tym ten odgłos- dźwięk palonego knota napawa mnie nadzieją na dalsze chwile i jestem pewien, że gdybym miał jeszcze dwie, całkowicie przerwałbym ciszę, nachodzi mnie strach. Powiedział przecież do nas: ”…i w ciszy skąpany ustanie ten, którego umysł pozostanie głuchy…” tylko tyle pamiętam…

V          Zupełnie nieświadomie zauważyłem siebie, zobaczyłem mnie małego na twardym papierze, potem już tylko wyjaśniałem. Wyjaśniałem i zapewniałem siebie, że wszystko się udało, że tak miało być. Przetwarzaliśmy swoje zmurszałe wspomnienia najdoskonalej zatrzymując się przy każdym detalu i powtarzając jak mantrę: ”…o! zobacz jaki…” i tu wymieniając, ważne jest to, że potrafiliśmy zatrzymać się nawet przy pojedynczym, patyczku i nawet źdźble trawy. Zwłaszcza gdy ich tam nie było. W skrajnych momentach potrafiliśmy podziwiać całą tylko czarną lub białą kartkę. Z nimi wbrew pozorom wiązało się najwięcej wspomnień.

VI         Był to słoneczny maj, kiedy widziałem jego ślady, to był ostatni raz. Siedziałem wtedy na dworze przed domem na ziemi, i kątem oka widziałem przemykającą postać w płaszczu. Oczywiście odwróciłem się w tamtą stronę. Miałem właściwie ”to” jako dar. ”Abyście nigdy nie zapomnieli kim jesteście…” Teraz wszystko rozumiem to: JEGO ostrzeżenie skierowane do NAS. I tak zostało to napisane patykiem na ziemi z naszych kości.

VII        Po raz ostatni…

Nieznajomy wydawał się teraz dobrym kolegą mimo, że spędziliśmy niewiele czasu i to wciąż potykając się o kamienie wspomnień. Zmęczony JA i nigdy nie zmordowany ON, wciąż delikatnie stojąc na skraju ciszy widząc wszystkich tych, o których zapomnieli. I tak bez końca częstował mnie papierosem i pytał czy zapalę a ja odpowiadałem, że rzuciłem, i że nie chcę. On to wiedział, ale za chwilę i tak... znowu Nieznajomy i ja stojący razem nad wodospadem ciszy.

Prawa autorskie zastrzeżone © Snowy Tension Pole 2009 - 2011